BlackBerry 8520 Curve

Komunikatory kanadyjskiego producenta są raczej nieznane abonamentom naszych operatorów. Do tej pory urządzenia te były użytkowane przez klientów biznesowych, którzy potrzebowali nosić swoją skrzynkę e-mailową w kieszeni. BlackBeryy 8520 Curve to produkt, którym RIM chce powalczyć o zainteresowanie klienta indywidualnego. Wabikiem ma być niska cena tego aparatu.

 

Moda na skrzynkę e-mail w kieszeni przyszła do nas zza Oceanu. W Ameryce Południowej z urządzeń Black Berry korzysta mnóstwo ludzi – od gwiazd ekranu, po gońców, maklerów, po samego prezydenta Barracka Obamę. W Europie terminale BlackBerry to żadna nowość. W ofertach operatorów były niemal od początku. Dlaczego więc tak wiele osób nie zna tej marki? Ponieważ terminale RIM, prócz tego, że były drogie, wymagały wykupienia dodatkowej abonamentowej usługi BIS lub dostępu do innej BES. Do nie tak dawna droga transmisyjna danych, a do tego niezbyt szybki transfer sprawiły, że operatorzy oferowali BlackBerry jedynie klientom biznesowym, którzy nie liczyli się z kosztami – dla nich ważne było bycie w stałym kontakcie ze skrzynką e-mail.

BlackBerry 8520 Curve jest pierwszym terminalem, który został wyprodukowany z myślą o kliencie indywidualnym. Postęp technologiczny, a zatem i taniejące usługi telekomunikacyjne sprawiły, że na korzystanie z telefonów tej marki może sobie dzisiaj pozwolić praktycznie każdy.

Na pierwszy rzut oka.

Wymiary wersji BlackBerry dla „cywili”, to 109 x 60 x 14 mm, co uczyniło z niego bardziej kieszonkowy komunikator. Do tego dochodzi niewielki ciężar – 105 g – sprawiający, że terminal należy do tych niezwykle lekkich, mając na uwadze stosunek rozmiarów do wagi. Da się to wyczuć. W telefonie zamontowano wyświetlacz panoramiczny o przekątnej 2,64 cala o rozdzielczości 240 x 320 pikseli, wyświetlający 65 tys. kolorów. Jakość wyświetlanego obrazu nie jest jednak idealna. Obraz jest blady, a kąt widzenia niezwykle niekomfortowy.

Produkt dla mas.

BlackBerry 8520 Curve jest przeznaczony dla masowego odbiorcy. To typowe urządzenie low-endowe. Nie posiada wdrożonych zaawansowanych technologii łączności czy funkcji multimedialnych. Po prostu telefon do dzwonienia i pisania. W urządzeniu nie ma nawet obsługi sieci UMTS, nie wspominając już nawet o HSDPA. Musimy zadowolić się jedynie EDGE. Nie ma też modułu nawigacji, tylko są wgrane mapy. Opisywany model posiada aparat fotograficzny z matrycą wielkości 2 megapikseli, co nie jest zbyt konkurencyjne w obecnych czasach.

Podstawową zaletą, przysłaniającą braki urządzenia, jest jego cena. Na wolnym rynku nowy aparat kosztuje mniej więcej 600 złotych, natomiast nowy telefon wart jest niecałe tysiąc. Za te pieniądze w nasze ręce wpadnie niezwykle poręczne urządzenie, wykonane z elementów bardzo wysokiej jakości i wytrzymałości. Prezentowany terminal wyposażono w szybki procesor z taktowaniem 512 MHz oraz nieubogą pamięć operacyjną 256 MB. Takie podzespoły spokojnie wystarczą na bezstresową obsługę urządzenia i brak jakichkolwiek „zawiasów” czy powolnej pracy.

Przewiń do góry